[data_pl_dzien] | Imieniny: [imiona_dzis] |
zachmurzenie małe
29°C
Słupki Kudowy, które podbiły nasze serca
Są. Stoją. Trwają. Czerwono-białe słupki drogowe rozgościły się na głównej ulicy Kudowy-Zdroju i najwyraźniej nie mają zamiaru odchodzić. To tymczasowe do napraw.

Są. Stoją. Trwają. Jakby nigdy nie miały zamiaru odejść, te nasze czerwono-białe słupki drogowe, rozsiane wzdłuż głównej ulicy Kudowy-Zdroju niczym bardzo zdecydowane pomniki tymczasowości. Powiem szczerze – kiedy pierwszy raz je zobaczyłam, myślałam że to na chwilę.
To ważne żeby o tym nie zapominać – ulica zdrojowa ma swoją historię, znam tę historię już od lat. Pamiętam że kiedyś stały tu inne przeszkody, inne znaki, inni robotnicy w pomarańczowych kamizelkach, z termosem.
„Ja już nie wiem czy mam jechać prawą stroną czy lewą” – powiedziała mi jedna pani przy piekarni. Miała rację. Słupki stoją po obu stronach i z obu stron wyglądają zdecydowanie.
Rozmawiałam niedawno z mieszkańcami przy okazji wizyty na poczcie. Jeden ze starszych panów powiedział mi, z filozoficznym spokojem, że słupek to znak – że coś się dzieje, zmienia, planuje.



Warto posłuchać co ludzie mówią – i tu są dwie szkoły. Pierwsza: słupki to zapowiedź czegoś pięknego, nowego chodnika albo przejścia dla pieszych. Druga szkoła jest krótsza i bardziej wyrazista, ale przytaczać jej nie będę, bo to portal rodzinny.
Niestety, naprawdę tak jest – słupek drogowy to niedoceniony bohater polskiej infrastruktury Kudowy. Stoi w środku jezdni, bierze na siebie wszystko: słońce, wiatr, spojrzenia, klaksony i czasem lusterko nieświadomego turysty. I to jest właśnie sedno – ktoś musi tę robotę robić.
Proszę was, nie dramatyzujmy. Słupki stoją, ale droga stoi otwarta. Ruch się odbywa, autobusy jeżdżą, rowerzyści jadą, a starszy pan z poprzedniego akapitu co dzień spokojnie przechodzi na drugą stronę. Z tą swoją filozofią i tą swoją kawą w termosie.
Mnie to zaskoczyło – bo jeden ze słupków, ten przy stacji paliw, stoi tak dumnie i pionowo, jakby wiedział że jest fotografowany. Reszta ma więcej luzu. Reszta żyje.
Trochę mnie to zdziwiło, że przy tylu słupkach nikt nie pomyślał o tabliczce informacyjnej. Żeby tak stało: „Słupek tymczasowy, planowany koniec misji: nieznany”. Chociaż może właśnie o to chodzi. Może ta tajemnica jest częścią planu.
A słupki trwają. Czerwono-białe, troszkę zakurzone, niektóre wyprostowane jak na defiladzie, inne nieco zmęczone życiem. Jeden z nich, ten sfotografowany z bliska, ma już rysy i zadrapania – wyraźnie niejedną zimę widział. I to jest właśnie sedno – te słupki mają swoją historię.
No wiecie jak to u nas bywa – Kudowa potrafi zbudować z byle czego temat dnia. I dobrze. Proszę was, niech to zostanie. Ta ciekawość, to gadanie przez płot, to jedna pani przy aptece i jeden pan z termosem. To jest właśnie nasze miasto. Słupki to tylko pretekst.






